Sobkowiak-Czarnecka o SAFE: Chcemy jak najszybciej podpisać umowy
Po rozmowach w Komisji Europejskiej podkreśliła, że udział Polski w inicjatywie nie jest zagrożony, a rząd chce jak najszybciej sfinalizować wszystkie formalności. – Nic się nie zmienia i Polska jest dalej częścią SAFE. Do naszego kraju trafi 43,7 miliarda euro – zaznaczyła.
"Partnerzy pytali, jak to możliwe…"
Jak wynika z jej relacji, podczas spotkań w KE pojawiały się pytania o stanowisko Polski wobec programu. Wątpliwości miały związek z niedawną decyzją prezydenta o zawetowaniu ustawy wdrażającej mechanizm. – Partnerzy pytali, jak to możliwe, że Polska współtworzyła SAFE i jest jego największym beneficjentem, a jednocześnie pojawiają się sygnały podważające zaangażowanie – mówiła.
Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, że weto prezydenta nie dotyczyło samego uczestnictwa w programie, lecz sposobu wydatkowania środków w kraju. Jak dodała, przyznane Polsce pieniądze są zabezpieczone i nie podlegają ponownemu podziałowi. – Mamy zaakceptowany plan inwestycyjny. Te środki nie wracają na stół – wskazała. Rząd zapowiada szybkie działania zmierzające do podpisania umów z Komisją Europejską. – Jesteśmy zdeterminowani, żeby jak najszybciej je sfinalizować – dodała pełnomocniczka.
Choć pierwotnie zakładano podpisanie dokumentów w połowie marca, termin ten uległ przesunięciu. Jak wyjaśnia Sobkowiak-Czarnecka, wynika to z charakteru mechanizmu uzgadnianego między wieloma państwami, a nie z sytuacji Polski. Z przekazanych przez nią informacji wynika, że pierwsze środki mogą trafić do kraju już w kwietniu.
Spór o "SAFE 0 proc".
Równolegle w kraju trwa spór polityczny wokół prezydenckiego projektu "Polski SAFE 0 proc"., który trafił do Sejmu po ubiegłotygodniowym wecie prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej mechanizm. Na razie projekt nie jest procedowany – taką decyzję podjął marszałek Włodzimierz Czarzasty. W koalicji nie ma jednak jednomyślności co do dalszych losów propozycji.
Część polityków, w tym wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz marszałek Sejmu Szymon Hołownia, opowiada się za podjęciem prac nad projektem. Nieoficjalnie mówi się o kilku scenariuszach: od zamrożenia inicjatywy, przez jej zwrot do Kancelarii Prezydenta, aż po rozpoczęcie prac legislacyjnych i wprowadzenie poprawek przez większość rządzącą. Taki wariant oznaczałby, że prezydent stanąłby przed decyzją, czy podpisać zmodyfikowaną wersję własnej ustawy, czy ponownie ją zawetować.